+48 724 319 601
info@batogospot.pl

PL

Punkty widokowe we Wrocławiu

Wrocław z lotu ptaka

Podczas każdego city breaku, zwiedzając miasto warto uwzględnić w naszych planach inną perspektywę miasta i poszukać punktu widokowego. Pozwala to na spojrzenie na wcześniej widziane atrakcje z góry. Dzięki temu możemy podziwiać detale, które na pierwszy rzut oka nie są dla nas widoczne.

W niektórych miastach, ze względu na geografię dostępne są punkty widokowe naturalne, takie jak góry, czy wzgórza. Inną opcją mogą być wieżowce, w których często istnieją rooftop bary, lub położone wysoko restauracje. Trzecią najczęstszą opcją są wieże kościołów, ta opcja jest najczęstsza w starych miastach, które zachowują w miarę niskie budownictwo nieprzesłonione przez wysokie wieżowce.

Wrocław nie należy do górzystych miast, dlatego punkty widokowe, które możesz odwiedzić znajdują się w różnych wrocławskich budynkach, pomimo tego geografia Wrocławia nie jest nudna, można tu zobaczyć przecinające miasto rzeki, dzięki czemu widać tworzące się wyspy, których w całym mieście jest aż 17. W 2022 roku obchodzona była w mieście 25-ta rocznica powodzi z 1997 roku. Widząc rzekę z góry można lepiej uświadomić sobie ogrom tamtych wydarzeń.

Punkty widokowe w centrum miasta

1. Mostek czarownic

kościoły wrocławia punkty widokowe

To mostek między wieżami kościoła św. Marii Magdaleny znajdujący się na wysokości 45 m, od początku istnienia pełnił funkcję punktu widokowego, a w pewnych okresach można było oglądać koncerty orkiestry grającej na mostku. Kościół znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie rynku. Takie położenie pozwala obserwować ścisłe centrum miasta i z wieloma detalami podziwiać budynki centrum.

2. Wieża Kościoła Garnizonowego

Podobnie jak mostek czarownic znajduje się bardzo blisko rynku, jednak ten punkt jest położony znacznie wyżej, bo na wysokości 75 m. Dlatego widok z tego punktu będzie jeszcze bardziej imponujący. Nie jest to jednak odpowiednia opcja dla osób z problemami z chodzeniem, gdyż aby podziwiać zapierający dech w piersiach widok, trzeba pokonać ponad 300 schodków, ponieważ w budynku nie ma windy.

3. Wieża Matematyczna

aula leopoldina

Kolejny wrocławski punkt widokowy jest nieco bardziej oddalony od centrum. Wieża matematyczna jest częścią najstarszych zabudowań uniwersytetu Wrocławskiego, chociaż jest najniższą z 3 planowanych wież, które miał posiadać Uniwersytet, dwie pozostałe nie zostały zrealizowane ze względu na problemy finansowe podczas budowy gmachu. Wieża ma zaledwie 42 metry dlatego nie można liczyć na obszerny widok, ale oferuje malowniczą scenerię Odry i wyspy Słodowej.

Pozostałe punkty widokowe

4. Wieża Widokowa Katedry

Na Ostrowie Tumskim czeka na nas kolejny punkt widokowy. Zwiedzając Katedrę warto wspiąć się również na jedną z wież. Wejście jest możliwy również korzystając z windy, jednak pomimo tego udogodnienia trzeba najpierw pokonać jedno piętro schodów. Pomimo, że nie jest to najwyższy punkt widokowy, bo znajduje się na 60 metrach, to oferuje bardzo ciekawy, panoramiczny widok. Ponieważ zaraz obok Katedry Wrocławskiej znajduje się Ogród Botaniczny to z tego punktu możliwe jest dostrzeżenie kształtów jakie tworzą znajdujące się tam rośliny i kwiaty.

5. Polinka

Polinka

Nieco naciąganym punktem widokowym, ale na pewno wyjątkowym, bo dynamicznym jest kolejka linowa nad rzeką Odra nazwana – Polinka. Została stworzona z inicjatywy studentów Politechniki Wrocławskiej, aby usprawnić komunikację między wydziałami Uczelni. Polinka jest częścią komunikacji miejskiej można z niej skorzystać kupując zwykły bilet komunikacyjny. Umożliwia jednak obejrzenie przede wszystkim mostu Grunwaldzkiego z perspektywy rzeki.

6. Taras Widokowy Sky Tower

Wreszcie nadszedł czas na najwyższy punkt widokowy w mieście! Ze względu na położenie na ponad 200 metrach wysokości widok z tego punktu jest obszerny, choć nie tak dokładny jak z poprzednich. Za pomocą lornetki można dostrzeć dużo detali całego Wrocławia na północ od Skytowera. Wejście na punkt widokowy odbywa się co 20 minut, więc tyle czasu mamy na podziwianie widoków.

skytower

7. Taras BatogoSpot Tower

Nie można zapomnieć o tarasie widokowym na dachu budynku w lokalizacji Batogospot Towers. Z tarasu widokowego można podziwiać widok na wyspy, Uniwersytet Wrocławski i rzekę Odrę.

Atrakcje we Wrocławiu – jak spędzić weekend w mieście

Atrakcje we Wrocławiu, czyli jak spędzić weekend we Wrocławiu

Wrocław to cudowne miasto, nie ulega wątpliwości, że każdy kto odwiedza nasze miasto na weekend lub dłuższy pobyt nie będzie się tu nudził. Istnieje mnóstwo wspaniałych miejsc które warto odwiedzić nie tylko w mieście, ale również w okolicy. Do wyboru jest wiele atrakcji również dla osób które we Wrocławiu mieszkają. Jesteśmy pewni, że nawet jeśli znacie to piękne miasto nie zdążyliście jeszcze odwiedzić tych wszystkich atrakcji.

Atrakcje we Wrocławiu na pierwszą wizytę w mieście

Wszystkie osoby odwiedzające Wrocław po raz pierwszy pragniemy zachęcić do odwiedzenia największych atrakcji turystycznych Wrocławia. Nie mamy tu na myśli wyłącznie zwiedzania zabytków, chociaż we Wrocławiu takich miejsc nie brakuje. Polecamy odwiedzić unikalne miejsca, które są charakterystyczne dla Wrocławia. Podczas krótkiego pobytu najlepiej trzymać się najważniejszych miejsc, bo jednak coś przyciągnęło uwagę odwiedzających tłumów. Do najciekawszych z nich można zaliczyć:

Atrakcje we Wrocławiu dla aktywnych

Stolica Dolnego Śląska nie zawiedzie nikogo. Również osoby lubiące aktywnie spędzać czas nawet na wakacjach znajdą dla siebie dostęp do wszelkiego rodzaju kompleksów sportowych, zarówno dla profesjonalistów jak i uprawiających sporty amatorsko. W każdym razie jest w czym wybierać, od relaksacyjnego masażu w SPA, po sporty ekstremalne jak skok na bungee. Warto uwzględnić w planach zwiedzania takie miejsce, które może być okazją do relaksu i odpoczynku po zwiedzaniu, lub dodatkową dawką niezapomnianych przeżyć. Na niektórych z tych miejsc wejście jest możliwe z jedną z krajowych kart sportowych, więc jeżeli jesteś posiadaczem takiej, to może się okazać że wstęp będzie całkiem za darmo.

Wrocławskie Centrum Spa

WCS Spa
To kompleks basenowy mieszczący się w zabytkowym budynku przy ul. Teatralnej. tuż obok Teatru Lalek i Opery Wrocławskiej, więc bardzo blisko rynku. Obiekt oferuje wiele atrakcji we Wrocławiu, mn. Fitness, Aerobik, czy zabiegi odnowy Biologicznej

Aquapark

To zdecydowanie miejsce dla aktywnych. Obiekt oferuje nie tylko pływalnię sportową, ale również baseny rekreacyjne, jacuzzi, siłownię, dużą część saunarium, a nawet rozbudowaną sieć zjeżdżalni wodnych. To świetne miejsce na każdą pogodę, gdzie również istnieje możliwość skorzystania z oferty gastronomicznej jeśli planujesz całodniowy pobyt.

Wspinaczka

atrakcje-we-wrocławiu
Dla fanów bardziej aktywnych rozrywek mamy coś specjalnego, czyli ściankę wspinaczkową. We Wrocławiu do wyboru jest kilka ścianek, które różnią się też rodzajem wspinaczki. Do wyboru są wysokie ściany, gdzie wspinanie odbywa się z asekuracją linową, lub niskie ściany boulderingowe. Obsługa na pewno powie Ci jak zacząć, jeśli odwiedzasz to miejsce pierwszy raz

Park linowy

Wrocław jest jednym z niewielu miast, w których znajduje się park linowy. To świetna atrakcja dla poszukiwaczy adrenaliny. Jednak warto pamiętać, że jest to atrakcja dla odwiedzających miasto w sezonie letnim, oraz późną wiosną i wczesną jesienią, gdyż ponieważ jest on na zewnątrz, tylko wtedy jest czynny. Jest on nieco oddalony od centrum i znajduje się na prawdziwej wyspie

Bungee

Jedna z atrakcji we Wrocławiu jest skok z bungee. Jest to sport dla osób z dużą odpornością na nerwy i niebojących się wyzwań. Skoki są organizowane na terenie stadionu miejskiego

Squash

squash
Jedną z atrakcji we Wrocławiu jest centrum squasha, które znajduje sie w pobliżu centrum miasta. Można tam pograć w badminton, tanis lub sqasha

Atrakcje we Wrocławiu z roweru?

Większość atrakcji we Wrocławiu znajduje się w pobliżu centrum, jednak jest to rejon nieustająco tworzących się korków. Dlatego jeśli nie zamierzacie wchodzić do budynków i spędzać wewnątrz długich godzin, warto rozważyć rozwiązanie jakim jest zwiedzanie atrakcji we Wrocławiu rowerem. Rower można wypożyczyć korzystając z miejskiej sieci rowerów lub bezpośrednio zarezerwować je u nas, a odebrać w punkcie informacji turystycznej pod adresem Rynek 14. Więcej propozycji na temat zwiedzania miasta rowerem można też znaleźć w osobnym artykule na ten temat pt: „Jak sprawnie poruszać się po centrum Wrocławia”.

Dla osób, które cenią komfort i kompleksowość rozwiązań mamy inną propozycję zwiedzanie Wrocławia meleksem. W ciągu zaledwie kilku godzin można zobaczyć najciekawsze miejsca we Wrocławiu, a dzięki specjalnie przygotowanym trasom przez lokalnych przewodników poznać ciekawostki z życia i historii Wrocławia

Zarezerwuj rower i zobacz najciekawsze atrakcje we Wrocławiu

Wrocław to miasto owiane historią trwającą już ponad tysiąc lat, jeśli spędzacie weekend we Wrocławiu, koniecznie powinniście odwiedzić kilka z tutejszych muzeów. Muzea dotyczą najróżniejszej tematyki, dlatego jesteśmy pewni, że każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre są bardziej interaktywne, a inne skupione bardziej na artefaktach, co warto mieć na uwadze jeśli podróżujesz z dziećmi. W stolicy Dolnego Śląska jest ich ponad 100. Do najciekawszych należą:

Panorama Racławicka

To jedna z atrakcji we Wrocławiu która zapiera dech w piersiach. Jest to na pewno wrażenie warte przeżycia, a ciężkie do opisania. Ogromny obraz przedstawiający panoramę bitwy pod Racławicami, jednej z wygranych bitew kampanii kościuszkowskiej to bardzo cenny skarb Wrocławia

Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego

To atrakcja dla każdego pasjonata architektury i sztuki, dwie najpiękniejsze barokowe sale które mieszczą się we Wrocławiu znajdują się właśnie w oddziale tego muzeum. Aula Leopoldina i wieża Matematyczna to dwa powody dla których każdy powinien odwiedzić to muzeum.

Centrum historii Zajedznia

To ważne miejsce historyczne związane z przemianami ustrojowymi w Polsce z czasów rządów PRL i okresu powojennego, tutejsze wystawy to głównie pamiątki z tego okresu i świetna lekcja żywej historii, która dzieje sie na naszych oczach.

Muzeum Pana Tadeusza

Mieści się w jednej z kamienic na rynku. Spostrzegawczych obserwatorów z pewnością przyciągnie widok poruszających się w rytmie poloneza postaci w oknach kamienicy. Jednak to nie tańczące pary, a specjalna instalacja artystyczna

Muzea we Wrocławiu

Kolejkowo

Pierwotnie była to makieta zorganizowane wewnątrz starego dworca kolejowego, obecnie przeniesiona do Sky Towera. Można podziwiać tam makiety kolejek elektrycznych z całego świata.

Ossolineum

Ossolineum to biblioteka, muzeum i centrum edukacyjne w jednym. Jest to miejsce wyjątkowe przede wszystkim dla miłośników literatury powiązane mocno z lwowską kulturą akademicką.

Muzeum Narodowe

Budynek Muzeum Narodowego jest atrakcją samą w sobie, gdyż porośnięty bluszczem w zależności od pory roku wygląda jak z obrazka z perspektywy rzeki. W środku muzeum znajdziesz artefakty z historii Śląska oraz duże zbiory obrazów i wystawy czasowe.

Hydropolis we Wrocławiu

To niezwykłe muzeum interaktywne, podczas zwiedzania którego można przenieść się do świata wody. Jest to jedno z najbardziej polecanych dla dzieci, gdyż zorganizowane jest bardzo nowocześnie i na pewno dzieci w każdej grupie wiekowej będą zainteresowane.

Jakie muzea odwiedzić będąc na weekend we Wrocławiu

Muzeum Miejskie Wrocławia

W muzeum miejskim Wrocławia można podziwiać wiele zabytków z okresu renesansu i Baroku, muzeum mieści się w pięknym pałacyku przy ul. Kazimierza wielkiego

Muzeum Motoryzacji Zamek Topacz

Każdy fan motoryzacji oniemieje z zachwytu, w pobliskiej miejscowości znajduje się muzeum zabytkowych pojazdów. Jest tam ponad 100 zabytkowych samochodów a posiadłość znajduje się nad malowniczym jeziorkiem

Muzeum Sztuki współczesnej

To obiekt który zaskoczy nie jednego odwiedzającego. Największą furorę robią jednak wystawy czasowe, które przysyłane są z całego świata

Arsenał we Wrocławiu

Dawna Wrocławska zbrojownia, jak można się domyślić uraczy nas historią broni, ale nie tylko. Składa się na nie muzeum militarne, archeologiczne i archiwum budowlane muzeum architektury

Jak zaplanować wycieczkę do muzeum- atrakcje we Wrocławiu

Odwiedzając Wrocław, warto wiedzieć o organizowanych akcjach i promocjach, większość muzeów ma stałe promocje, często są to specjalnie wyznaczone dni, kiedy bilet jest tańszy albo nawet darmowy. Jest też organizowana co roku akcja promująca odwiedzanie muzeów – noc w muzeum. To akcja organizowana zwykle na początku maja, podczas której wstęp do wielu muzeów we Wrocławiu jest darmowy. Warto zwrócić również uwagę na bilety łączone, gdy kupujemy bilet do kilku współpracujących ze sobą obiektów otrzymujemy specjalną ofertę, dzięki czemu ostatecznie płacimy mniej.

Muzeum

Atrakcje we Wrocławiu dla osób lubiących przyrodę

Jeśli jesteście na weekend we Wrocławiu, ale macie dosyć miasta i potrzebujecie odpoczynku na łonie przyrody nic łatwiejszego. Mamy tutaj kilka miejsc, dzięki którym zapomnicie na chwilę o codziennych sprawach i będziecie mogli odetchnąć świeżym powietrzem. Do najbardziej znanych atrakcji we Wrocławiu tego typu należą:

Wrocławskie parki - idealne miejsce na niedzielny spacer

We Wrocławiu znajduje się kilkadziesiąt parków. Obecnie tereny zielone i miejsca rekreacyjne z rozbudowaną architekturą wypoczynkową przyciągają wielu spacerowiczów. Jednak niewiele osób wie o historii tych miejsc. Większość parków pełniła wcześniej funkcję nekropolii Wrocławskich. Znaczna część z nich niecałe 100 lat temu wyglądała zupełnie inaczej, natomiast obecnie władze miasta starają rozwijać je aby lepiej służyły wypoczynkowi mieszkańcom.

Świdnica – pomysł na jednodniowy wyjazd z Wrocławia

W 1070 roku, kiedy Świdnica była częścią Polski pod panowaniem Piastów, nazwa miasta pojawiła się po raz pierwszy na piśmie jako Svidnica. Świdnica stałą się miastem około 1250 roku, choć nie istnieją żadne dokumenty założycielskie, które by to potwierdzały. W tym czasie miasto należało do Księstwa Wrocławskiego. W 1290 r. Świdnica miała już sześć bram i mury miejskie, kwitł handel i sztuka. W Świdnicy już pod koniec XIII w. istniały cechy piekarzy, tkaczy, garncarzy, szewców, kuśnierzy i krawców. Znany był w mieście wyrób piwa. Blisko 300 domów miało pozwolenie na produkcję piwa pod koniec XV wieku.

W wielu miastach europejskich i regionalnych, m.in. w Krakowie, Toruniu, Pradze, Pizie, istniały lokale zwane „Piwnicami Świdnickimi”, które serwowały piwo ze Świdnicy. Najstarszą restauracją w Polsce i jedną z najstarszych w Europie jest Piwnica Świdnicka we Wrocławiu. W Świdnicy znajdowała się również mennica. W latach 1287 i 1291 w mieście osiedlili się odpowiednio franciszkanie i dominikanie. Od 1291 do 1292 r. Świdnica była siedzibą książąt rządzących Księstwem Świdnicko-Jaworskim. W 1368 r. zmarł Bolko II Świdnicki, ostatni polski książę piastowski. Wdowa po nim władała księstwem aż do swojej śmierci w 1392 roku, kiedy to Wacław IV czeski włączył je do Królestwa Czeskiego.

 

 

Licząca pod koniec XIV wieku około 6.000 mieszkańców Świdnica była jednym z większych miast Śląska. W 1429 r. miasto skutecznie odparło atak husytów. Od około 1469 do 1490 roku miasto znajdowało się pod panowaniem Królestwa Węgier, a następnie stało się częścią Czech pod kontrolą Jagiellonów. W mieście działały w XV wieku liczne młyny. Istniały znaczące rynki zbytu bydła i chmielu. 

W 1526 r. miasto weszło w skład sąsiedniego księstwa Schweidnitz (Świdnica), którym władali Habsburgowie. W XVI w. było jednym z głównych ośrodków anabaptystów w regionie. Ze względu na plagi, pożary i oblężenia, miasto przeżyło ogromne trudności podczas wojny trzydziestoletniej (1618-48). Podczas I wojny śląskiej Królestwo Pruskie zdobyło Świdnicę pod zniemczoną nazwą Schweidnitz (1740-42). Osada została przekształcona i była wykorzystywana jako twierdza do 1866 roku.

W październiku 1761 r., w czasie III wojny śląskiej, znanej również jako wojna siedmioletnia, miasto zostało ponownie zajęte przez Austrię, ale już rok później odzyskali je Prusacy. W 1803 r. miasto odwiedził Józef Wybicki, polski prawnik, poeta, działacz polityczny i wojskowy, pamiętany jako autor słów hymnu swojego kraju. Podczas wojen napoleońskich w 1807 roku miasto zostało opanowane przez wojska francuskie. W 1871 roku, kiedy to Niemcy zostały zjednoczone, miasto zostało przyłączone do Cesarstwa Niemieckiego rządzonego przez Prusy i pozostało jego częścią do końca II wojny światowej.

W Schweidnitz według pruskiego spisu ludności z 1905 roku mieszkało 30.540 osób, z czego większość stanowili Niemcy. Niewielka mniejszość polska stanowiła jednak około 3% mieszkańców. W Schweidnitz spoczywał Lothar von Richthofen, as lotniczy z I wojny światowej, aż do czasu aneksji miasta przez Polskę po II wojnie światowej, kiedy to cmentarz został zniszczony. W czasach nazistowskich w mieście znajdowało się więzienie hitlerowskie, a w czasie II wojny światowej Niemcy utworzyli tu także obóz pracy przymusowej, trzy oddziały pracy jenieckiej obozu Stalag VIII-A oraz podobóz obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Jednym z więźniów był Lesław Bartelski, polski pisarz i uczestnik powstania warszawskiego.

Miasto wraz z większością Śląska powróciło do Polski na mocy nowych ustaleń granicznych po klęsce Niemiec hitlerowskich w 1945 roku, zawartych na konferencji poczdamskiej. Miasto zostało wtedy ponownie zaludnione przez Polaków, z których wielu zostało wypędzonych z polskich terenów zaanektowanych przez Związek Radziecki, a ci Niemcy, którzy jeszcze nie uciekli lub zostali zabici podczas wojny, zostali następnie wypędzeni do pozostałych części Niemiec zgodnie z umową poczdamską. W latach 50-tych XX wieku w Świdnicy zamieszkali również uchodźcy z greckiej wojny domowej. W latach 1975-1998 siedziba administracyjna znajdowała się w dawnym województwie wałbrzyskim.

Kościół pokoju w Świdnicy

Kościół Pokoju w Widnicy był jednym z trzech Kościołów Pokoju, które katolicki cesarz Ferdynand III, pod naciskiem protestanckiej Szwecji, pozwolił wybudować w dziedzicznych księstwach Habsburgów na Śląsku (dwa pozostałe w Gogowie i Jaworze). Wszystkie kościoły zbudowane przez katolików, przejęte przez protestantów, zostały oddane Kościołowi katolickiemu. Po wybuchu wojny ewangelicy utracili możliwość praktykowania własnej religii i prowadzenia własnych kościołów. W księstwach rządzonych przez Piastów Śląskich, którzy byli przede wszystkim ewangelikami, zezwolono jednak na zachowanie wszystkich kościołów jako protestanckich.

Na budowę Kościołów Pokoju nakładano celowo dodatkowe ograniczenia, aby zwiększyć ich trudność lub, w przypadku ich ukończenia, skrócić okres użytkowania świątyni. 23 sierpnia 1656 roku kościół w Widnicy miał wmurowany kamień węgielny. Autorem pomysłu był Albrecht von Saebisch, mistrz budowlany z Wrocławia. Stolarz z Widnicy Andreas Kaemper zbudował kościół. Pochodzący z Widnicy Christian Czepko wyruszył w trasę po protestanckich dworach w Europie, aby zebrać pieniądze na budowę. W budowę zaangażowali się śląscy ewangelicy ze wszystkich warstw społecznych, w tym chłopi, mieszczanie i szlachta.

Po dziesięciomiesięcznej budowie nowy kościół w Widnicy odprawił swoje inauguracyjne nabożeństwo 24 czerwca 1657 roku.

Dzwonnica i szkoła ewangelicka zostały zbudowane w pobliżu kościoła w 1708 roku, podczas wielkiej wojny północnej, kiedy pozycja ewangelików w zakresie wyznania uległa poprawie, ponownie pod wpływem szwedzkiego monarchy. Obie budowle stoją do dziś.

Wrocławskie budynki, kryjące wiele tajemnic

Budynki w centrum Wrocławia ze względu na swoją wielowiekową historię posiadają elementy, o których nawet mieszkańcy nie mają pojęcia. Skomplikowane sieci podziemnych tuneli, schrony, czy ukryte pokoje otwierają się tylko przed osobami, mającymi pozwolenie na dostęp do nich. Dlatego o wielu, można tylko przeczytać, lub co najwyżej zobaczyć nagranie.

W pierwszej kolejności opowiemy kilka ciekawostek o budynku, który ciężko nie zauważyć. Po pierwsze ze względu na jego lokalizację – znajduje się w ścisłym centrum miasta. Po drugie – styl architektoniczny. Może gdyby znajdował się w innej części miasta, to nie wyróżniałby się tak bardzo na tle zabudowań XX wieku, jednak w tym miejscu otoczony jest szeregiem barokowych, różnokolorowych kamieniczek sprawiając wrażenie jakby został tutaj doczepiony.

Skąd pomysł na taki budynek?

Jego struktura, betonowa i kolosalna, wynika ze stylu, popularnego pod koniec lat dwudziestych. Ponieważ drapacz chmur był swego czasu postrzegany jako symbol współczesnej metropolii, każde większe miasto europejskie dążyło do jego wybudowania. I właśnie tej modzie na drapacze chmur, ulegli również niemieccy architekci, doprowadzając do powstania w historycznym centrum Wrocławia budowli, której projekt wyraźnie kontrastował z barokowymi i renesansowymi kamienicami otaczającymi miejski Rynek.

 

Rynek

W 1928 roku powstał pierwszy projekt budynku nowej siedziby Komunalnej Kasy Oszczędności. Miasto Wrocław rozpisało konkurs na projekt po wykupieniu od prywatnych właścicieli działek, na których stały kamienice w Rynku 9-11, na pl. Solnym I i przy ul. Kiełbaśniczej 1. Nie było to jednak proste zadanie. Działka narożna oraz ograniczony teren od budynku Rynek 11 do Kiełbaśniczej 1, gdzie miały powstać garaże, wymagały odpowiedniego zagospodarowania po wyburzeniu trzech kamienic.

 Możliwość rozpoczęcia prac od podstaw oraz bliskość nowoczesnego budynku apteki Pod Murzynem, w którym obecnie mieści się redakcja Gazety Wyborczej, były dla ówczesnych architektów istotnymi atutami. Wyjątkowym problemem miał być również skarbiec, który ze względu na swoje głębokie podziemne położenie i skomplikowaną sieć prowadzących do niego korytarzy miał stanowić wyzwanie architektoniczne.

Na konkurs wpłynęły zgłoszenia trzynastu prac. Wszystkie, które do dziś znajdują się we wrocławskich archiwach, zakładały powstanie obiektów o co najmniej siedmiu kondygnacjach. W planach określono, że piwnicę, pierwsze i drugie piętro zostanie wykorzystane przez Miejską Kasę Oszczędności, a pozostałe piętra zostaną przeznaczone na biurowce do wynajęcia. Dodatkowo zaproponowano, aby górne piętro zajmowała elegancka restauracja z widokiem na rynek.

W drugiej połowie lipca 1929 roku rada miejska podała do publicznej wiadomości wyniki konkursu. Henrich Rump zdobył główną nagrodę, a trzy lata później na Rynku stanął ogromny budynek Miejskiej Kasy Oszczędności. Biurowiec wydaje się składać z dwóch przenikających się brył: niższej o trzy kondygnacje, czternastoosiowej, nieco szerszej i dwuosiowej bryły cofniętej od strony placu Solnego oraz dziesięciopiętrowego ogromnego wieżowca o trzynastu ciasno rozstawionych osiach okiennych od strony zwróconej ku ratuszowi. Wymiary budynku obok zostały jednak uwzględnione przy projektowaniu elewacji od strony placu Solnego, co tworzy płynne przejście do pozostałej części pierzei.

Mieszkańcy i wrocławskie gazety od początku żywo interesowały się budową Komunalnej Kasy Oszczędności. W lutym 1931 roku jedna z nich podała, że do budowy konstrukcji szkieletowej, w tym stropów, zużyto 1500 000 kilogramów cementu, 5300 metrów sześciennych żwiru, 450000 kilogramów stali i 1120 metrów sześciennych drewna.

Przy wznoszeniu budynku zastosowano metodę szkieletowej konstrukcji żelbetowej, podobną do tej, którą zastosowano przy budowie domów handlowych Centrum i Kameleon oraz banku przy ul. Ofiar Ośwęcimskich 34/40.  Taki system konstrukcyjny pozwolił na optymalne wykorzystanie powierzchni użytkowej. Z kolei brak ozdób, prosta konstrukcja i zastosowanie betonu pozwoliły na swobodne kształtowanie przestrzeni wewnętrznej, co miało kluczowe znaczenie dla funkcjonalności biurowca. Cały budynek jest podpiwniczony i zbudowany na dwóch kondygnacjach od strony Rynku. Mają one grubość 90 cm i spoczywają na 90-centymetrowej płycie żelbetowej, która izoluje piwnicę od wód gruntowych, a także stabilizuje ziemię.

Egipt we Wrocławiu

Prawdziwą egiptomanię Europa przeżyła po odnalezieniu przez Howarda Cartera w 1922 roku grobowca Tutanchamona. Nie sprzeciwiał się temu również wrocławski artysta Gustaw Adolf Schmidt, który stworzył dwuskrzydłowe wejście do Miejskiej Kasy Oszczędności i ozdobił je płaskorzeźbą z elementami inspirowanymi sztuką egipską. Poprzez profilowane ujęcie postaci ukazuje współczesnych rzemieślników, bankierów, rolników, kupców, urzędników, profesorów oraz ścianę ozdobioną w stylu egipskim. Całość ma sugerować ekonomiczny przepływ pieniędzy i rozkwit wielu aktywności, które są oczywiście możliwe dzięki oszczędzaniu. 

Nad drzwiami po prawej stronie widnieje stylizowana wersja herbu Wrocławia w kształcie pionowego pasa oraz lata 1930-1931. Według historyków sztuki został on wykonany w formie płaskorzeźby bram wjazdowych w stylu egipskim i miał nieść przekaz podkreślający historyzujący kontekst dość nieciekawego wyglądu bloku. W końcu mocno ukryty skarbiec, w którym przechowywano pieniądze klientów Miejskiej Kasy Oszczędności do którego można dotrzeć nie do końca prostą drogą, może nasuwać skojarzenia z egipskimi piramidami.

Zupełnie inna winda w budynku banku

Budynek biurowy ma żelbetonową ramę i obłożony jest wapieniem muszlowym na zewnątrz. Posiada bardzo praktyczne wnętrze i najnowocześniejsze dostępne wówczas systemy elektryczne, hydrauliczne i wentylacyjne. Dla wygody mieszkańców wzniesiono również pierwszą we Wrocławiu windę paternoster, która jest używana do dziś. Jest to obecnie jedno z niewielu urządzeń dźwigowych na świecie i prawdopodobnie jedyne w Polsce, którego działanie opiera się na ciągłym ruchu w górę i w dół 20 połączonych ze sobą kabin. Chcąc korzystać z windy trzeba praktycznie do niej wbiegać i wybiegać. Dlatego nie powinno dziwić, że wiele osób w latach 30. ubiegłego wieku ze strachu mruczało pod nosem paciorek przed wejściem do tak poruszającej się kabiny. I stąd najprawdopodobniej wzięła się nazwa windy – Paternoster, czyli „Ojcze nasz”

Wrocław paternoster budynki

Budynek Śląskiego Akcyjnego Banku Ziemskiego

Starożytni Egipcjanie na jednej ze ścian świątyni Amona w Karnaku wypisali fragment historii życia Ramzesa II. Ponieważ można go zobaczyć tylko późnym popołudniem, jest to rzadka widziana inskrypcja. Dopiero wtedy, gdy słońce świeci pod odpowiednim kątem, widoczne są rzędy hieroglifów wyrytych tysiące lat temu. Wrocław ma podobne fascynującą ozdobę w mieście.

 

Trudno nie zauważyć siedziby banku PKO BP SA, gdy idzie się ulicą Kazimierza Wielkiego od strony ulicy Ruskiej w kierunku Placu Dominikańskiego. Efektowny betonowy front budynku przywodzi na myśl także pałace z okresu włoskiego renesansu. Richard Plüddemann zaprojektował tę intrygującą konstrukcję w 1890 roku i stoi ona do dziś. Ten sam człowiek, który w latach 1885-1908 pełnił funkcję głównego architekta Wrocławia i swoimi projektami z drugiej połowy XIX wieku wniósł znaczący wkład w krajobraz architektoniczny miasta.

Plüddemann był już znanym architektem, gdy rozpoczął pracę w Breslau. Obok Poczdamu i Flensburga również Berlin został ozdobiony jego budynkami. Kompleks szpitalny przy ulicy Kraszewskiego, obecny budynek Biblioteki Uniwersyteckiej przy ulicy Szajnochy, Hala Targowa przy ulicy Piaskowej oraz kilka szkół należą do wspaniałych budowli, które zaprojektował podczas swojej wieloletniej pracy w mieście nad Odrą. Wszystkie projekty Plüddemanna były w stylu neogotyckim. Jedynym wyjątkiem od tej reguły był neorenesansowy bank przy dzisiejszej ulicy Gepperta, któremu zaprojektował na elewacjach okładzinę z piaskowca. Wrocławianie tak pokochali ten wynalazek budowlany Plüddemanna, że około 1900 roku zaczęto go szeroko stosować w całym mieście.

Historia budynku

Dwa szczyty wieńczące fasadę od strony ulicy Gepperta, na których widnieje stylizowany orzeł śląski i kopia podpisu Richarda Plüddemanna, nadają budynkowi banku PKO BP nutę włoskiego renesansu. A najbardziej niezwykły jest ukryty jego podpis. Tylko przy odpowiednim kącie padania promieni słonecznych można go dostrzec, najlepiej latem po godzinie szesnastej. Z ulicy Kazimierza Wielkiego, gdzie wystawną renesansową fasadę zdobi niezwykły wykusz nakryty spiczastym hełmem, budynek banku wydaje się spektakularny.

W 1889 roku podjęto decyzję o budowie nowego obiektu dla Śląskiej Kasy Pożyczkowej, która działała we Wrocławiu od 1872 roku. Bank przerósł swoją starą siedzibę przy Herrenstrasse 28 (dzisiejsza Kiełbaśnicza), która była zbyt mała i nieatrakcyjna. Rozpoczęto więc budowę po zakupie działki przy obecnej ulicy Gepperta za 180 000 marek. Bank otrzymał całe drugie piętro, które było znacznie wyższe od pozostałych kondygnacji. Wykwintna boazeria, która do dziś zdobi ściany klatki schodowej i większości pomieszczeń, w tym gabinetu dyrektora, oprócz wysokości piętra dodaje mu dostojności i splendoru. Zbudowano również skarbiec, do którego wejścia bronią masywne pancerne drzwi, których do tej pory żaden złodziej nie był w stanie ich ominąć

W początkowym okresie działalności bank nie posiadał żadnych przestrzeni publicznych dla klientów. Najprawdopodobniej nie były one potrzebne, biorąc pod uwagę charakter transakcji dokonywanych przez Ziemski Kredytowy Bank Akcyjny. Prywatne, uspokajające biura, w których omawiano specyfikę transakcji finansowych opiewających na dziesiątki tysięcy marek, były znacznie bardziej komfortowe. Na drugim piętrze budynku znajdowało się pięciopokojowe mieszkanie, dwa biura oraz sala posiedzeń zarządu banku. 

W tym pięciopokojowym mieszkaniu mieszkał tajny radca biurowy o nazwisku Schirmer, jak wynika z książki adresowej Wrocławia z 1896 roku. Po drugiej stronie na poddaszu znajdowały się trzy dwupokojowe mieszkania z własnymi kuchniami. Łazienka i pralnia były jednak wspólne. Właściciele firm handlowych wynajmowali pierwszy poziom. Choć dziś wielorakie zastosowanie budynku może wydawać się dziwne – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mieścił się w nim bank – to w drugiej połowie XIX wieku było ono często stosowane.

Budynek banku na przestrzeni ponad wieku doczekał się wielu modernizacji i przebudów w związku ze zmianami w jego działalności. Pierwsze, znaczące prace przebudowy rozpoczęły się już w 1906 roku. Po zamknięciu niektórych sklepów na pierwszym poziomie urządzono salę operacyjną banku z kasami. 

Jak się schronić w banku

W czasie II wojny światowej w piwnicy banku znajdował się schron przeciwlotniczy. Jeden z pierwszych powojennych pracowników banku opowiadał, że schron miał sprytnie ukryte wejście do tunelu biegnącego w kierunku Placu Solnego. Wraz z dwoma współpracownikami próbował wejść do tego tunelu na początku 1946 roku, ale nie udało im się to z powodu nagromadzenia gruzu aż pod sufit. Dodatkowo, mimo intensywnych poszukiwań, nigdy nie udało się zlokalizować planów schronu. Biorąc pod uwagę, że dokumentacja całego budynku, łącznie z piwnicami, została uratowana w całości i w doskonałej formie, sytuacja jest niewątpliwie zastanawiająca. Podczas obrony Wrocławia obiekt doznał bardzo małych zniszczeń, już w sierpniu 1945 r. rozpoczął w nim działalność oddział Banku Gospodarstwa Krajowego. Pod koniec lat 50. budynek został przejęty przez NBR, a w 1976 roku przekazany bankowi PKO BP SA.

Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu

Wrocław nazywa się czasem Wenecją północy Europy. Z jednej strony, dlatego iż miasto jest poprzeplatane siecią przepływającej Odry, oddzielając od reszty lądu niektóre obszary i tworząc wysepki, czyli tak jak to włoskie miasto. Z drugiej zaś strony podobieństwo można znaleźć w budynku Komendy Wojewódzkiej Policji, dlaczego? Czytaj dalej, żeby się dowiedzieć.

 

Historia Budynku Policji

Na początku XIX wieku miasto nad Odrą liczyło około 60 tysięcy mieszkańców. Nad ich bezpieczeństwem czuwało 47 członków Biura Policji, które powstało w 1809 roku i miało swoją pierwszą siedzibę w budynku przy obecnej ulicy Biskupiej. Ponieważ jednak z biegiem czasu okazał się za mały dla rosnących potrzeb, wrocławska policja przeniosła się trzy lata później do nowego, znacznie większego obiektu przy ulicy Szewskiej 49, w którym obecnie mieści się Instytut Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Tam i w jedenastu innych kamienicach spędzili 117 lat, zanim w 1929 roku dokonali ostatecznej przeprowadzki do współczesnego budynku przy obecnej ulicy Podwale. We Wrocławiu w chwili przeniesienia mieszkało 600 000 mieszkańców, a w Prezydium Policji pracowało 2209 policjantów.

W maju 1926 roku rozpoczęto prace nad obecną siedzibą Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. 11 stycznia 1929 roku odbyło się uroczyste otwarcie z udziałem niemieckiego ministra spraw wewnętrznych. Okazało się jednak, że grunt, na którym miał stanąć budynek, wymagał utwardzenia przed rozpoczęciem prac budowlanych, ponieważ był podmokły. W tym celu wbito w ziemię 2.550 betonowych pali o długości od 10 do 12 metrów, czyli podobnie jak została wybudowana Wenecja. Dzięki temu udało się postawić fundamenty, co pozwoliło na rozpoczęcie dalszych prac. I tak pod koniec 1928 roku wybudowany został budynek Prezydium Policji Wrocławskiej, który stanął pomiędzy obecnymi ulicami Podwale, Druckiego-Lubeckiego i Muzealną. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w tamtych latach niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nadawało każdej nowo wybudowanej komendzie policji bardzo konkretny plan operacyjny.

Jak podzielić biuro?

Plan nie tylko nakreślał, ile pomieszczeń będzie należało do poszczególnych policjantów, ale także opisywał położenie każdego z nich w budynku. Ilość okien, jakie posiadał każdy z pracowników, wpływała na to, ile miejsca mieli do dyspozycji. Jedno okno przypadało na zwykłego urzędnika, dwa na kierownika wydziału, a trzy na komendanta policji. W komendzie policji w Breslau wyznaczono 590 okien. Aby zachęcić do skupienia się podczas pracy, izby urzędników były proste, pozbawione ozdób i gładko otynkowane w jasnych barwach. Każdy urzędnik otrzymał biurko, krzesło oraz szafkę na odzież i dokumenty.

wejścia do budynku policji

Obiekt zawierał dwie centrale telefoniczne, windę przeznaczoną dla osób podróżujących w interesach, centralne ogrzewanie, podłączenie do miejskich wodociągów, czujniki przeciwpożarowe, które były bezpośrednio połączone ze strażą pożarną, oraz dwie centrale telefoniczne. Cały ten sprzęt reprezentował szczyt ówczesnego modernizmu. W budynku znajdował się również dyrektor centrali, dyrektor więzienia, woźny oraz specjalne, dwupoziomowe mieszkanie komendanta policji. Dodatkowo były dwa więzienia, każde z kuchnią, jedno dla mężczyzn i jedno dla kobiet. W 1936 roku powstało muzeum policyjne, które było dostępne dla zwiedzających i działało jeszcze w maju 1945 roku na piątym poziomie budynku, od strony Podwala.

Rudolf Fernholz z Wrocławia i mistrz budowlany Malwitz skierowali główną fasadę budynku w stronę centrum miasta i ozdobili ją czterema ogromnymi filarami o wysokości 13 metrów każdy, na których stały rzeźby mężczyzn autorstwa berlińskiego artysty Feliksa Kupscha, przypominające rzymskich wojowników. Obecny budynek Komendy Wojewódzkiej Policji składa się z centralnego dziedzińca z wejściem od ulicy Druckiego-Lubeckiego oraz czterech mniejszych dziedzińców z odpowiednim dostępem światła dziennego do korytarzy i pomieszczeń. Jeden z tych dziedzińców, zwany dziedzińcem więziennym, znajduje się obok aresztu śledczego i pełni funkcję spacerową dla osadzonych.

Ściany pokoju pokrywają dwie płaskorzeźby przedstawiające policjantów wykonujących swoje obowiązki. Jedna z nich przedstawia policjanta próbującego obezwładnić pijaka, druga zaś powstrzymuje włamywacza przed ucieczką ze skradzionym towarem. Szkoda, że jedynymi osobami, które mogą oglądać te zabawne dzieła sztuki są zatrzymani w zakładzie karnym i pracownicy Komendy Wojewódzkiej Policji.

Piwnice Prezydium Policji przeszły pod koniec lat 30-tych XX wieku znaczny remont, przekształcając je w bezpieczny schron.

Wrocławska Katedra

Historia wrocławskiej Katedry

Wrocławska Katedra im. Jana Chrzciciela znajdująca się na Ostrowie Tumskim to niewątpliwie jeden z najważniejszych zabytków miasta. Przez lata urosła do jednego z symbol miasta który pojawia się na większości pocztówek i pamiątek, a turyści sprzeczają się która wieża Katedry jest wyższa. Jednak budynek ten skrywa wiele tajemnic o których wiedzą tylko nieliczni, a szkoda, bo są to historie bardzo ciekawe, zaczynając właściwie od faktu, że obecnie podziwiany budynek jest już czwartą wersją Katedry.

katedra wrocławska

I katedra

Wraz z utworzeniem we Wrocławiu biskupstwa w 1000 r., wybudowana została na Ostrowie Tumskim Katedra. Według przypuszczeń pierwszy budynek katedralny stał właśnie w miejscu obecnej katedry. Budynek ten pełnił również funkcję kościoła parafialnego we Wrocławiu. Wyglądem nie przypominała jednak zupełnie obecnego budynku. Była to mała, skromna budowla z dwoma wieżami, odpowiednia na ówczesne czasy. Budynek został zniszczony w pierwszej połowie XI w. po najeździe księcia Brzetysława.

II katedra

Jednak Wrocław nie mógł zostać bez katedry i z inicjatywy Kazimierza Odnowiciela budynek został szybko odbudowany, w ówczesnym stylu – romańskim. Świątynia utrzymana została we wczesnoromańskich proporcjach i została nieco przesunięta względem starej katedry. Był to budynek trójnawowy z krótkim transeptem, jednonawowym prezbiterium zamkniętym apsydą, a pod nim znajdowała się trójnawowa, sklepiona krypta. Druga katedra najprawdopodobniej nie posiadała wieży. Ponieważ większość materiałów budowlanych została zabrana do budowy kolejnej katedry, do dziś zachowały się tylko nieliczne elementy kamienne.

katedra wrocławska

III katedra

Kolejną już z kolei wersją katedry była wersja walterowska jak obecnie jest nazywana. Wzięło się to z faktu, że pieczę nad jej budową sprawowal biskup Walter z Malonne oraz jego następca Zyrosław II. Trzecia katedra była trójnawową bazyliką z transeptem i dwiema wieżami oraz prezbiterium na planie kwadratu i kryptą o trzech nawach. O wyglądzie tej wersji katedry wiemy trochę więcej nie tylko dzięki prowadzonym wykopaliskom, ale również dzięki pierwszemu znanemu źródłowi ikonograficznemu na temat tego budynku czyli pieczęci biskupa Żyrosława. 

Okazałe rozmiary jak na tamte czasy wynosiły 48,5 m długości i 24,5 m szerokości. Z tamtych czasów zachowały się przede wszystkim rzucające się w oczy fragmenty rzeźb portalowych – lwów, z którymi związana jest legenda o moście miłości. Legenda ta, różni się od innych miast jednym dodatkowym elementem, gdyż oprócz zamknięcia na moście kłódki i wyrzucenia kluczyka do Odry, szukający miłości powinni również udać się do Katedry i pogłaskać stojącego przy wejściu lwa.  Dopiero ten dodatkowy krok zapewni wam znalezienie miłości.

Przy wizycie warto zwrócić na niego uwagę, gdyż jak widać tyle osób szukało już miłości we Wrocławiu, że figurka od ciągłego głaskania lwa już nie przypomina. Cennym zabytkiem jest również figura patrona katedry, św. Jana Chrzciciela, która została wykonana z piaskowca i znajdowała się po zewnętrznej, północnej stronie budynku. Obecnie oglądać można kopię figury, gdyż z naturalnych przyczyn oryginał celem lepszego zachowania znajduje się w Muzeum Archidiecezjalnym, gdzie chętni mogą ją podziwiać. Pomimo że katedra przetrwała najazd tatarski z połowy XIII w., to rozpoczęto budowę kolejnej, czwartej z kolei, wersji katedry.

IV katedra

Starsza katedra była stopniowo rozbierana w celu budowy obecnej. Pierwszy synod diecezjalny zwołano w katedrze w 1279 roku pod kierunkiem biskupa Tomasza I, a biskup Tomasz II kontynuował projekt. Bolesław II Rogatka i Henryk III Biały dzielnie wspierali budowę świątyni mimo trwających sporów między książętami i biskupami o zakres władzy. Twórczym rozwiązaniem, które zastosowano w projekcie katedry, była budowa prezbiterium z łukami oporowymi, które przenosiły ciężar sklepienia na przypory poza nawami bocznymi. Pozwoliło to na wykorzystanie strzelistych sklepień.

 Zakończenie zasadniczej pracy przypisuje się biskupowi Przecławowi z Pogorzeli. W ciągu niespełna wieku powstała potężna gotycka bazylika z sześcioprzęsłowym korpusem nawowym, trójprzęsłowym prezbiterium, nawami bocznymi i czterema wieżami. W XV wieku wzniesiono kaplicę boczną i podwyższono wieże.

Dalsze losy Katedry

Pożary wielokrotnie niszczyły katedrę. Najgroźniejszy incydent miał miejsce w 1540 roku podczas oczekiwania świątyni na nowe dzwony, kiedy to spłonęła część dachu jednej z wież oraz jej hełm. Podobne ofiary miały miejsce podczas szwedzkiego oblężenia Ostrowa Tumskiego w latach 1632-1635.

 

W ciągu kilku następnych stuleci bazylika zapełniła się kaplicami pogrzebowymi kolejnych biskupów i śląskich rodów arystokratycznych. Kaplica Najświętszego Sakramentu i kaplica św. Elżbiety zostały zbudowane odpowiednio w 1680 i 1700 roku. Obecnie w katedrze znajduje się 20 kaplic, każda z nich ma unikalne sklepienie i barokowy wystrój. Rodzina Pękalskich stworzyła witraże do ozdobienia okien, które przedstawiają sceny z życia świętych.

katedra wrocławska

Katedra Wrocławska podczas II wojny światowej

Po tym jak w 1759 roku kolejny pożar zniszczył świątynię, odbudowa trwała do połowy XIX wieku. Przywrócenie gotyckiego stylu świątyni miało miejsce na przełomie XIX i XX wieku. Niestety, bazylika została zniszczona podczas walk o Wrocław – Festung Breslau – w 1945 roku. Wnętrze Katedry, zwłaszcza ołtarz główny i ogromne organy z początku XIX wieku, zostały całkowicie zniszczone przez spadające hełmy wież, wraz z dachem, nawami bocznymi, ścianą południową i wieloma innymi elementami architektonicznymi. Zniszczenia były tak poważne, że zastanawiano się, czy w ogóle warto odbudowywać kościół. Działania rekonstrukcyjne rozpoczęto jednak jesienią 1946 roku.

Pierwszy etap projektu został zakończony pięć lat później. Miejsce zniszczonego wyposażenia zajęły artefakty z innych kościołów z Dolnego Śląska. Na szczęście zachowały się niektóre antyki, w tym późnogotycki nagrobek biskupa Jana IV i renesansowy pomnik biskupa Jana Turzona. Świątynia została poświęcona przez Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski, w lipcu 1951 roku, wtedy też zaczęła pełnić obowiązki religijne.

Do istniejącej bazyliki prowadzą trzy wejścia. Najbardziej spektakularne jest zachodnie, w którym znajduje się piękny gotycki portyk z rzeźbionym wejściem z 1700 roku. Katedra ma 89,5 m długości i 21,85 m szerokości od wejścia głównego do ołtarza. Nawa wznosi się na wysokość 22,7 m. Główne wejście wznosi się pomiędzy dwiema zachodnimi wieżami i posiada atrium zwieńczone sklepieniem krzyżowym z tarasem zamkniętym balustradą.

katedra

Historia św. Wincentego

Mało znaną legendą jest również ta związana z niewielką rzeźbą, która znajduje się na południowej ścianie katedry we Wrocławiu. Przedstawia ona św. Wincentego trzymającego lewą ręką brewiarz blisko piersi, a prawą na wyimaginowanej nodze. Dzieje się tak dlatego, że habit, który przez ponad 500 lat spowijał świętego, skrywa dobrze strzeżoną tajemnicę.

W maju 1469 roku przechadzał się po mieście w ten ciepły majowy wieczór znany i ceniony rzeźbiarz Mistrz Erazm kierując się na Ostrów Tumski, gdzie w pobliżu katedry utrzymywał swój warsztat. W pewnym momencie zrobiło mu się słabo i osunął się na ziemię zdezorientowany a tuż przed dotknięciem podłoża zdążył tylko pomyśleć, że najpewniej był to wynik osłabionego od wysiłku serca.

Gdy otworzył oczy, ujrzał nad nim twarz małego chłopca, który ocierał jego twarz nawilżoną chusteczką. Mistrz Erazm zebrał siły i ściszonym głosem poprosił nieznajomego o pomoc w dotarciu do pracowni. Czuł, jak młodzieniec kuleje podczas spaceru, gdy ten podtrzymywał go na swoim ramieniu. Zerknął ukradkiem na jego nogi, które były bardzo powykrzywiane i osłabione. Zapaliwszy świecę i usiadłszy na ławce w pracowni, Erazm zapytał młodzieńca, jak mógłby mu się odwdzięczyć. Ten odparł bez zastanowienia:

-Naucz mnie, proszę, jak rzeźbić. Młody człowiek, który jak się okazało miał na imię Maciej, następnego dnia rozpoczął naukę u mistrza Erazma. Już po kilku dniach widać było, że potrafi precyzyjnie opanować dłuto. Tym samym, gdyby nie inni uczniowie, Maciej byłby zadowolony, że wszystko idzie dobrze. Ci obrażali jego niedołęstwo i przezywali go, z zazdrości o jego talent. 

W pierwszą sobotę grudnia 1470 roku, mistrz zlecił Maciejowi wykonanie figury św. Wincentego w ramach jego pracy na majstersztyk. Młody człowiek zabrał się do pracy i w ciągu czterech miesięcy ukończył rzeźbienie świętego, dając mu luźno zwisający habit z nogami, które wystawały we wszystkich właściwych miejscach. nogami, o których zawsze marzył. Po skończonej pracy, na krótko przed udaniem się na spoczynek, pomodlił się, prosząc Boga o zatwierdzenie jego pracy przez mistrza.

Podczas snu turlał się niespokojnie. Na krótko dostrzegł przy swoim łóżku w świetle księżyca św. Wincentego, uśmiechniętego dobrodzieja czule dotykającego jego stóp. W tym samym momencie młodzieniec doświadczył ostrego bólu. Obudził się i po krzyku zerknął pod przykrycie. Miał silne, proste nogi. W szoku wyskoczył z łóżka i pospieszył do pracowni. Zszokowany odkrył, że jego rzeźba unosi się w powietrzu, a w miejscu, gdzie jeszcze dzień wcześniej spod habitu wystawały nogi świętego, zwisały fałdy jakiegoś materiału – czegoś, czego przecież nie wyrzeźbił.

Mistrz Erazm poinformował biskupa o tym niesamowitym śnie, gdy tylko się o nim dowiedział i zobaczył rzeźbę oraz nieuszkodzone nogi ucznia. Ten ostatni oświadczył z autorytetem, że dokonał się cud. Wyznaczył świętego Wincentego na drugiego patrona świątyni i kapituły katedralnej oraz wydał polecenie, aby rzeźba stworzona przez Macieja została postawiona na południowej ścianie katedry wrocławskiej.

katedra wrocławska

Zwiedzanie katedry

Zwiedzanie katedry warto rozpocząć od odwiedzenia kościoła, co jest darmową możliwością. Zwróć uwagę na  barwne witraże, które dodają temu tajemniczemu miejscu uroku.

Dodatkową atrakcją, którą naprawdę polecamy to wejście na wieżę Katedry. Na samej górze znajduje się punkt widokowy, z którego rozciąga się piękny widok na miasto z perspektywy Ostrowa Tumskiego. Ciekawym widokiem jest ogród botaniczny z góry, gdzie można dojrzeć  układy kwiatów tworzące przeróżne kształty.

Jest to atrakcja nie tylko dla wysportowanych, gdyż na wieżę można wjechać windą  po pokonaniu kilku schodków.

Osobom z lękiem wysokości, które jednak chciałyby zobaczyć widok z Katedry, jednak wjazd na nią jest wykluczony polecamy skorzystać z kamery zamontowanej na punkcie widokowym, która nadaje obraz na żywo. Nie będzie to takie samo przeżycie mając na uwadze fakt, iż kamera nie zmienia kąta widzenia, ale będzie na pewno jego namiastką. Poniżej dostępny jest link do wideo.

https://airmax.pl/kamery/wroclawpanorama

Godziny otwarcia:

  • od wtoreku – do piątku – od godziny 12.00 do 16.30,
  • w sobotę od godziny 10.00 do 16.30
  • w niedziele w godzinach od 14.00 do 17.00
 
Obecnie cena biletu za wjazd na wieżę dla dorosłego to koszt 10 zł, a ulgowy bilet kosztuje 8 zł.
Bilety ulgowe przysługują osobom do 25 roku życia oraz seniorów od 60 r.ż.

Samą Katedrę możemy zwiedzić za darmo w poniższych godzinach:

  • od poniedziałku do piątku w godzinach 9.30 – 18.00
  • sobota – 9.30 – 16.30
  • niedziela – 14.00 – 17.30
Również jeżeli chodzi o wnętrze kościoła, przygotowana została wirtualna możliwość jego zwiedzenia.

Mając jednak na uwadze jak ważną częścią wnętrza katedry są witraże, to ciężko poczuć to samo oglądając katedrę tylko na ekranie komputera, więc zdecydowanie zachęcamy do wizyty.

http://zieba.wroclaw.pl/ostrow_II/ostrow_II.html

Plac Solny we Wrocławiu

Plac Solny i jego historia

Plac Solny swoje początki ma w 1242 roku, kiedy to został włączony jako rynek pomocniczy. Ze względu na handel solą pochodzącą z Wieliczki i Halicza, miodem i skórami sprowadzanymi z Małopolski, to właśnie w tym roku pojawiła się pierwsza wzmianka o placu, który nazywany był także Rynkiem lub Polskim Targiem. W tym miejscu w 1454 roku król czeski Wacław Wielki otrzymał od miasta hołd lenny. 

Ostatnie kramy solne zlikwidowano w 1815 r, a w 1824 r. zmieniono nazwę na plac Blüchera. Trzy lata później na środku placu stanął pomnik ku czci feldmarszałka Gebharda Le berechta von Blüchera, wodza armii pruskiej w czasie wojen napoleońskich, autorstwa Christiana Daniela Raucha (rzeźba) i Carla Ferdinanda Langhansa (postument). 

Właśnie od tego czasu plac Solny w latach 1827-1945 nosił nazwę Blücherplatz. Zniszczony w trakcie wojny pomnik rozebrano w 1945 r. Podczas II wojny światowej większość XIX – wiecznych kamienic na placu została zniszczona lub mocno uszkodzona, które odbudowano w latach 1960 i 1961, przyjmując w większości neobarokową formę. W 1996 r. plac Solny otrzymał nową nawierzchnię i oświetlenie. 

Do upiększenia wykorzystano kamienną iglicę (wykonaną przez A. Wyspiańskiego w 1997 r.) oraz stylizowaną na tryton fontannę kutą w żelazie. Dziś na placu nikt już nie kupi soli, ale każdy kto pilnie potrzebuje bukietu kwiatów zawsze może je znaleźć tutaj, gdyż istniejący tu targ kwiatowy jest otwarty przez całą dobę, również w święta. W kamieniczkach znajdują się przede wszystkim liczne restauracje i kawiarnie.

plac solny

W czasie ostatniej wojny w piwnicach placu znajdował się schron mogący pomieścić około 320 osób, wyposażony w instalację elektryczną, wodną, sanitarną, system ogrzewania i wentylacji, apteczkę, kuchnię i pralnię. Obecnie jest przerabiony na potrzeby nowo wybudowanego Muzeum Kina – Movie Gate.

Budynki ściany Północnej placu

Po północnej stronie placu, obok siedziby Banku Zachodniego wznosi się kamienica Nr 2/3 opatrzona godłem, od którego pochodzi określenie „Kamienica pod Murzynkiem”. Powstała w latach 1925-1928 na miejscu dwóch wcześniejszych barokowych budowli. Była to pierwsza modernistyczna budowla w mieście. Jej twórcą był znany wrocławski architekt modernistyczny Adolf Rading, niestety powojenna przebudowa zmieniła jej pierwotny projekt, który został później przywrócony w 1998 roku. Obecnie służy jako redakcja „Gazety Wyborczej” dla Wrocławia.

Wrocławskie Mumie

XVI-wieczny lekarz i botanik Laurentius Scholtz von Rosenau (1552-1599) przywiózł do Wrocławia trzy mumie. Wystawił je w pawilonie muzeum które zbudował w 1587 roku w pobliżu murów miejskich.

Po śmierci Scholtza właścicielem ogrodu i zgromadzonych w nim cudów natury i sztuki został Chrystian Krause – właściciel apteki „Pod Murzynem”, placu Solnym 3. Szczególne znaczenie miały dla niego mumie, gdyż w XVI i XVII wieku „proszek mumii” był jednym z bardziej lubianych i powszechnie stosowanych składników leków.

Andreas Gryphius, poeta i dramaturg, który pełnił funkcję starosty w księstwie głogowskim i był jedną z najbardziej znanych postaci niemieckiego baroku, zainteresował się mumiami około połowy XVII wieku. Namówił poprzedniego właściciela mumii, Jacoba Krausego (syna Christiana), do poddania ich badaniom. Gryphius miał doświadczenie w przeprowadzaniu sekcji mumii dzięki wykształceniu medycznemu w Lejdzie, która w tamtych czasach była głównym miastem badań medycznych.

Było to obejście zakazu sekcji zwłok, który dotyczył zarówno członków kościoła katolickiego, jak i protestanckiego. 7 grudnia 1658 roku w domu Krausego na przedmieściach przeprowadzono badania z pomocą kilku lekarzy i w obecności około 20 obserwatorów. 

Z opisu mumii, możemy dowiedzieć się, że pierwsza to ciało mężczyzny w sile wieku – częściowo zużyta jako lek – brak stóp i kości udowych (nie dotrwała do naszych czasów); druga – najlepiej zachowana – stała w szklanej gablocie w aptece jako reklama (przetrwała do naszych czasów), natomiast trzecia mumia poddana została autopsji przez Andreasa.

Mumia – reklama, była przechowywana w aptece „Pod Murzynem”, placu Solnym 3 przez kolejne dziesięciolecia. Przetrwała ona oblężenie Festung Breslau i dotrwała do czasów współczesnych. Do Instytutu Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego trafiła w 1945 roku po odkryciu w piwnicy nieistniejącej już apteki.

W Muzeum Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego można obecnie zobaczyć mumię, jej zdjęcia tomograficzne, zrekonstruowany wygląd dziewczyny, a także ekspozycję wielu etapów prac (ul. Kuźnicza 35)

Obok stoi zachowana w całości kamienica Kamienica Oppenheimów, nr 4. Fundacja Żydowska Oppenheim była właścicielem jedynej zachowanej w całości barokowej kamienicy. Została ona zbudowana w połowie XVIII wieku. W latach 90. XX wieku została poddana starannej renowacji. Zwraca uwagę regularnością wykończenia elewacji, centralnie umieszczonym zdobionym portalem i wysokim szczytem.

 

Nr 13: Budynek Dolnośląskiej Izby Rzemieślniczej i Małej Przedsiębiorczości, w którym do 2005 roku mieściła się również utworzona w 2003 roku Wyższa Szkoła Rzemiosła Artystycznego i Zarządzania. Pierwsza w kraju szkoła tego typu, Wyższa Szkoła Rzemiosła Artystycznego i Zarządzania).

Konsulat honorowy Rumunii mieści się w budynku nr 14, który jest dodatkiem do XIX-wiecznej budowli, nabierającej charakteru klasycznego.

Budynek Starej Giełdy

Pod numerem 16 na rogu ulicy Gepperta z placem solnym, ma siedzibę dawna Stara Giełda, najokazalszy budynek wzniesiony prawdopodobnie w miejscu czterech kamienic. Wyróżnia się monumentalnym korynckim portykiem balkonowym oraz pasem, zdobionym girlandami i orłami, nad pierwszą kondygnacją. Dwa kolejne piętra – pokryte jasnym tynkiem z oknami zwieńczonymi trójkątnymi naczółkami – robią wrażenie odrębnego budynku. Carl Ferdinand Langhans, syn legendarnego Carla Gottharda, zbudował w latach 1822-1824 okazałą klasycystyczną siedzibę Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Kupców na miejscu barokowego pałacu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, który stał tu pod władzą Habsburgów. .

plac solny

Giełda powstała gdy narożna kamienica przeszła na własność kupców. W latach 1804-1805 znacznie ją rozbudowano, a 10 lat później Langhans zaprojektował nową siedzibę giełdy i Stowarzyszenia Kupieckiego, uroczyście poświęconą w 1825 r. Wygląd budowli, nawiązujący do pałacu Hatzfeldów i pałacu rzymskiego, miał głębokie ideowe uzasadnienie. Była to pierwsza w mieście inwestycja mieszczan, którzy w ten sposób manifestowali własną pozycję.  

Po przeniesieniu giełdy na ulicę Krupniczą, w gmachu umieszczono urzędy municypalne, w tym główną kasę miejską a jego wnętrza gruntownie przebudował Plüdemann w latach 1898 – 1902. Mimo zniszczeń budowla cudem przetrwała płomienie minionej wojny i jest obecnie wykorzystywana przez wiele organizacji, a w piwnicy mieszczą się bary i restauracje

Kamienica Rybischa

Kamienica Heinricha Rybischa znajduje się na rogu Pl. Solnego, w pobliżu skrzyżowania ulic Gepperta i Ofiar Oświęcimskich (nr 1/3). W chwili powstania w latach 1526-1531 wraz z pobliskim ogrodem należała do najwspanialszych renesansowych domów szlacheckich. W XIX w. istniała tu znana kawiarnia Periniego z wystrojem w stylu paryskim. W czasie Wiosny Ludów w kwietniu 1848 r. przesiadywał tu Michaił Bakunin, rosyjski anarchista i rewolucjonista, który przebywał we Wrocławiu na spotkaniu z matką. 

Budynek zawiera we fryzie medaliony z podobiznami Rybischa, jego żony oraz Juby II, starożytnego monarchy Numidii i Mauretanii, a także płaskorzeźby na dwóch kolumnach z motywami antycznych zbroi i broni. Rodowód wyczekiwanego syna Rybischa, Seyfrieda, nawiązuje do oryginalnej płaskorzeźby przedstawiającej rodzącą kobietę. Odczytać można również łacińskie przysłowie, które w tłumaczeniu brzmiałoby: „Jeśli zazdrościsz mi domu, który zbudowałem, zbuduj lepszy, a ten zostaw mi”. 

Jatki we Wrocławiu

Jatki – ukryta pośród wielu, uliczka Starego Miasta wyróżnia się interesującą architekturą oraz ciekawą historią. Na pierwszy rzut oka przykuwa uwagę fakt, że jest zamknięta bramą i jest w pełni przeznaczona dla pieszych. Obecnie znajdują się tutaj galerie sztuki artystycznej i użytkowej, ze względu na to, że uliczka w 1998 r. została oficjalnie oddana w zarządzanie i użytkowanie Związkowi Polskich Artystów Plastyków. Znajdziemy tutaj również punkt informacji turystycznej, do którego warto wstąpić, żeby dokładnie zaplanować swoją wycieczkę po Wrocławiu lub kupić oryginalną pamiątkę.

Co jednak znajdowało się w tym miejscu wcześniej?

Jatki

Sama nazwa obecnie nie mówi nam zbyt wiele, ale kiedy przyjrzymy się jego pochodzeniu to odnajdziemy słowo „jachać” czyli obecnie „jechać” Co mają jednak wspólnego oba te słowa?

To pochodzenie wskazuje, że dawniej był to ruchomy kram. Na Jatkach na ul. Malarskiej prowadzono ubój zwierząt i sprzedaż mięsa.  Z czasem jednak domki na jatkach zaczęły pełnić również funkcje mieszkalną i dlatego też w XIV w. zostały przebudowane z drewnianych na murowane, dwukondygnacyjne.

Pomniki na Jatkach

Ku czci zwierząt rzeźnych - konsumenci

jatki
jatki

W 1997 r. aby upamiętnić dawne przeznaczenie uliczki w jej wschodniej części odsłonięto pomnik wykonany z brązu o nazwie „Ku czci zwierząt rzeźnych – konsumenci”, prezentujący postacie prosiąt, kozę, gęś, królika, oraz jajko. Jest to miejsce uwielbiane przez dzieci, o czym świadczą wyślizgane grzbiety zwierząt. Obok pomnika zwierząt znajdziemy kolejnego Wrocławskiego krasnala – Rzeźnika. 

Ku czci prostych działań

Na południowej ścianie natomiast w 1978 r. znalazła się tablica „Ku czci prostych działań”, która niestety została zniszczona i dopiero po 16 latach została w tym miejscu założona na nowo. Jego autorem jest jeden z artystów Wrocławskich Eugeniusz Get-Stankiewicz, o którym więcej można przeczytać w artykule o Jasiu i Małgosi, który możesz znaleźć tutaj. Co ciekawe akt odsłonięcia odbywa się co roku – 20 grudnia o godzinie 14 i trwa 7 minut, więc jeżeli odwiedzasz Wrocław zimą to wstąp na Jatki zobaczyć to niecodzienne wydarzenie. Aby uniknąć jej ponownego zniszczenia obecnie otoczona jest złotą kratką. 

Jatki

Jatki 2.0

Jatki to nie tylko galerie sztuki i pomniki, można się tu wybrać również po to aby spróbować istnie artystycznego jedzenia. W tym celu należy udać się do restauracji o łatwej do zapamiętania nazwie Jatki 2.0 pod numerem 11, ale ze względu na tak zobowiązującą lokalizację nie mogło w tej restauracji zabraknąć artystycznego elementu. I tak w każdy wtorek można wsłuchać się w jam session, który zaczyna się o 21:00 i każdy może w nim wystąpić.  

W pozostałe dni również jest możliwość posłuchania muzyki na żywo, ale w tym celu należy sprawdzić harmonogram takich występów na stronie restauracji. Nieco mniej artystycznie, a bardziej rozrywkowo, można w poniedziałek o 20:00 wziąć udział w grupowym pub quizie i wygrać nagrody! A jeżeli chodzi o jedzenie to raczej każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż w menu widnieją przeróżne pozycje kuchni „fusion”.

Legenda o Bramie Kluskowej

Jaś i Małgosia we Wrocławiu

Pomimo iż Jaś i Małgosia kojarzą nam się zwykle z bajką braci Grimm, to we Wrocławiu dwie kamieniczki znajdujące się w Rynku noszą właśnie taką nazwę. Dlaczego? Tego dowiesz się z tej krótkiej historii tych dwóch budynków.

Historia kamieniczek

Obie kamienice  powstały w XV w.  jako część kompleksu budynków należących do zakonu altarystów. Budynki otaczały plac przed kościołem św. Elżbiety na którym w ówcześnie znajdował się cmentarz. Zakonnicy dbali zarówno o niego, jak i o ołtarze znajdujące się w kościołach. Z całego kompleksu budynków pozostały tylko te dwie, jednak wydaje się że najważniejsze, gdyż właśnie pomiędzy nimi znajduje się łuk z napisem „Mors Ianua Vitae” – czyli śmierć bramą życia. Właśnie dlatego, że przejście to było wejściem na znajdujący się tam cmentarz.

Obecnie na placu nie znajdziemy już cmentarza, gdyż został on przeniesiony w XVIII w. ze względu na bliskość do centrum miasta i płynącej w pobliżu rzeki.

jaś i małgosia

Bunt wrocławskich rzemieślników

Przez wieki, kamieniczki były świadkami wielu Wrocławskich historii, jedną z nich jest Wrocławska defenestracja, a właściwie końcowa część tej historii. 

Bunt podczas którego powstanie ludowe wyraziło swój sprzeciw rządzącym patrycjuszom miał miejsce 18 lipca 1418 roku. Uzbrojeni rzemieślnicy i wrocławska biedota wyruszyła z kościoła św. Klemensa i ruszyła w kierunku ratusza, początkowo z zamiarem dyskutowania z władzą miasta na temat warunków życia w mieście. Gdy zostali zignorowani przez rządzących wtargnęli do Ratusza siłą i wyciągnęli na plac większość obradujących patrycjuszy, którzy następnie zostali straceni. Tłum wrócił do Ratusza, po tych, którzy w pierwszej chwili schronili się na wieży, i za pomocą narzędzi przedarli się przez drzwi wejściowe na wieżę, a następnie ukrywających się tam radnych zrzucono z wieży.

Okiem rzemieślników bunt zakończył się sukcesem, gdyż to oni wybrali osoby do rady miasta tak aby działały w ich najlepszym interesie.

Co ta historia ma jednak wspólnego z Jasiem i Małgosią?

Wydarzania te miały jednak dla nich tragiczny ciąg dalszy…

jaś i małgosia

Dwa lata później, do Wrocławia przyjechał Zygmunt Luksemburski,  król rzymski, węgierski oraz dziedzic tronu czeskiego Celem demonstracji swojej władzy i sprzeciwu przeciwko idei buntu ludności. W pośpiesznym sądzie na śmierć skazał trzydzieści osób oraz następnych tyle skazał na wygnanie z miasta. Dodatkową karą dla inicjatorów buntu miało być miejsce pochówku, na które wyznaczono ścieżkę prowadzącą od łuku pomiędzy Jasiem i Małgosią a wejściem do kościoła św. Elżbiety. Szczątku powstańców pochowano pod brukiem i na wieki ich szczątki miały być deptane przez przechodniów, jednocześnie zniechęcając do organizowania powstań tutejszą ludność.

Skąd się wzięła nazwa "Jaś i Małgosia"?

Uważa się, że obecnie używana nazwa kamieniczek pochodzi z czasów powojennych. Kiedy do pustego miasta przybyła ludność, aby osiedlić się we Wrocławiu, dostrzegli w kamieniczkach bajkowe rodzeństwo, trzymające się za ręce poprzez łączącą ich arkadę.

Obecny wygląd kamieniczek zawdzięczamy dwom remontom, z lat 60 i 70, a na Jasiu można dostrzec późniejsze elementy zdobiące związane z działalnością Eugeniusza Get-Stankiewicza. W 1995 roku, kamieniczka została wydzierżawiona artyście za symbolicznego grosza na 20 lat. Artysta tworzył oraz wykładał w tym miejscu aż do swojej śmierci w 2011 roku. Pozostawił po sobie na Jasiu dwie ciekawe płaskorzeźby – autoportret oraz dzieło „Zrób to sam” prezentujące scenę ukrzyżowania rozdzieloną na części pierwsze.

Dla odwiedzających istnieje możliwość odwiedzenia „Małgosi”, gdyż znajduje się tam bar w piwnicy budynku. Ponoć jest to idealne miejsce, dla osób, które chcą w spokoju delektować się swoim napojem, gdyż ze względu na lokalizację, nie ma tu zasięgu.

W okolicy kamieniczek

Tuż pod łukiem łączącym kamieniczki uważni dostrzegą jednego z Wrocławskich krasnali – „Wroclovka” który stoi przed wejściem do sklepu z pamiątkami i punktu informacji turystycznej znajdującego się w na parterze budynku Małgosi.  

Natomiast od tyłu Jasia stoi jeden z pierwszych i najważniejszych krasnali, który chroni wejścia do świata krasnoludków, jednak podczas swojej służby zasnął.

Legenda głosi, że można do drzwi zapukać, a wybrańcowi krasnale otworzą drzwi do ich świata!

Warto również zajrzeć do znajdującego się obok kościoła św. Elżbiety, o którym już wkrótce napiszemy więcej.

Aula Leopoldina Uniwersytetu Wrocławskiego

Krótko o historii Auli Leopoldina

Aula Leopoldina została zbudowana w latach 1728-1732 na cześć założyciela Uniwersytetu Wrocławskiego, cesarza rzymsko-niemieckiego Leopolda I z dynastii Habsburgów. Budowę zlecił jego syn, cesarz Karol VI, który podobnie jak ojciec był królem Czech, a więc władcą Śląska. Jest to największa sala barokowa w Polsce i jedna z największych w Europie.

Autorem projektu hali jest Christoph Tausch. Dekoracje stiukowe zostały wykonane przez rzeźbiarza Franza Josepha Mangoldta, a malowidła sufitowe przez Johanna Christopha Handke. Za drewniane rzeźby odpowiedzialny był Krzysztof Hollandt.

Aula Leopoldina nie doznała uszkodzeń w czasie II wojny światowej, jednak ze względu na to, że nie była wykorzystywana w latach powojennych wymagała gruntownego remontu pod koniec lat 90, a znaczną część środków na ten cel przeznaczyły niemieckie fundacje. W dniu 17 listopada 2001 r. Aula Leopoldina została oficjalnie otwarta koncertem klasycznym w wykonaniu polsko-niemieckiej Wrocławskiej Orkiestry Kameralnej.

aula leopoldina

Architektura miejsca

Sala, zbudowana na planie trapezu ze względu na niewielką wysokość kondygnacji, jest podzielona na podium od strony zachodniej, audytorium oraz galerię muzyczną znajdującą się bezpośrednio nad wejściem. Projekt rzeźbiarski w obszarze podium wychwala zasługi cesarzy dla uniwersytetu. Jako patron nauki i sztuki Leopold I jest otoczony w centrum przez „pracowitość” (industria) i „roztropność” (consilio), a „głupota” i „niezgoda” zanurzają się w głębi. Po bokach ścian zewnętrznych stoją posągi Józefa I, następcy Leopolda jako patrona uniwersytetu, oraz Karola VI, który chciał upamiętnić w tej sali siebie i swoich dwóch habsburskich poprzedników.

Malowidła nad centralną częścią sali przedstawiają gloryfikację Bożej mądrości, źródła wiedzy dla wszystkich, oraz personifikacje ówczesnej nauki i sztuki. Mniejsze rzeźby umieszczone we wnękach okiennych przedstawiają wybitnych naukowców i artystów, a także dostojników kościelnych i świeckich.

Aula Leopoldina

Na ścianach wisi szesnaście portretów jezuickiego Zakonu Zasłużonych, który początkowo walnie przyczynił się do budowy i funkcjonowania uniwersytetu. Osiem z tych portretów zostało skradzionych w 1997 r., tylko jeden udało się odzyskać. Pozostałe siedem portretów zastąpiono kopiami.

Na uwagę zasługuje wejście do sali, bogato zdobione rzeźbami. W przestrzeni dla muzyków nad wejściem znajdują się współczesne freski, w tym alegoria Silesii (Śląska) siedzącej na tronie, otoczonej Viadrusem (Odrą) i Wratislavem (Wrocławiem). 

Aula Leopoldina obecnie

Obecnie Aula jest zarówno częścią Muzeum Uniwersyteckiego, jak i miejscem, w którym odbywają się oficjalne uroczystości uniwersyteckie, takie jak immatrykulacja studentów. Ze względu na doskonałą akustykę Aula Leopoldina gości wiele kameralnych koncertów. Aulę można odwiedzić właśnie podczas jednego z takich wydarzeń, lub płacąc za wstęp do Muzeum Uniwersyteckiego.

Cennik obejmuje 3 możliwe opcje biletowe, które różnią się ilością odwiedzanych sal. Do wyboru mamy maksymalnie cztery sale:

Wejście Bilet Ulgowy Bilet Normalny
4 sale
16 zł
20 zł
3 sale
14 zł
18 zł
2 sale
12 zł
16 zł

Godziny wstępu różnią się w zależności od miesiąca, w wysokim sezonie turystycznym wstęp możliwy